Narcyzm, a komplementy.
kwiecień 9, 2008
Dlaczego niektórzy ludzie są tak cholernie łasi na komplementy ? Trzeba ich chwalić, podziwiać, zachwycać się i mówić im jacy są cudowni. Jeśli sie tego nie robi, od razu są źli, a jeśli ktoś się ośmieli skrytykować czy nie daj boże nabijać z takiej jednostki, można bez wątpienia oczekiwać obrazy wręcz śmiertelnej.
Czy warto tak komuś słodzić, jeśli prawda jest inna? Mówić mu to, co chce usłyszeć, żeby było dobrze, płacić taki “okup” za normalne kontakty. W miarę normalne. Cóż takiego jest w tych pustych, błahych słowach, że ludzie ich tak chętnie wysłuchują, baa, wierzą w nie. Wydaje im się, że są wspaniali, cudowni, doskonali, że wszyscy ich uwielbiają. A jeśli ktoś nie uwielbia, to zazdrości. Bo przecież innego powody być nie może. W sumie to przykre, że ludzie są tak zapatrzeni w siebie, pełni uwielbienia dla własnej istoty, a najczęściej nie mają ku temu podstaw. Mogą się wiecznie przechwalać jacy to fajni nie są, świetni, a jak co do czego przyjdzie, to niczego nie potrafią zrobić porządnie, a w większym gronie mogą liczyć co najwyżej na pobłażliwe uśmieszki zamiast pełnych uwielbienia spojrzeń.
W sumie śmieszne, że można mieć aż tak wypaczony obraz siebie. Lepsze chyba niedowartościowanie niż coś takiego. Może się mylę, ale wolałabym być niedowartościowana niż być jednostką narcystyczną i egotyczną do tego stopnia, że zaburza to odbiór rzeczywistości.
Cynizm to czy szczerość?
kwiecień 8, 2008
Cynizm - postawa życiowa charakteryzująca się nieuznawaniem wartości poważanych w danej grupie i deprecjonowaniem szanowanych przez nią instytucji, sposobów postępowania i autorytetów a. negacją i lekceważeniem wszelkich zasad i wartości
A jak się ma cynizm do bycia sobą, bycia szczerym? Czy lepiej udawać, że się jest takim jak reszta, szanować to, co na szacunek nie zasługuje i starać się wpasować? Tak naprawdę każdy z nas w głębi serca jest cynikiem, ma część wartości w poważaniu i absolutnie go nie obchodzą inni ludzie. Ale udaje, że jest inaczej. Dlaczego? Bo tak trzeba, po prostu, tak się robi i tyle. A kiedy ktoś jest szczery i mówi wprost o tym, co mu się nie podoba, dlaczego nie szanuje rzeczy powszechnie uznawanych za dobre, wyjątkowe i wartościowe? Od razu patrzy się na takiego człowieka jak na jednostkę wynaturzoną. Bo jak to tak, nie płakać po papieżu? Popierać aborcję? Krytykować obiekty powszechnego uwielbienia? Och, to takie cyniczne, i na pewno opinie tego typu wygłaszane są na pokaz, po to by sprowokować innych.
Dość. Czasem ma się po prostu dość. Panującego zakłamania, trzymania się bzdurnych konwenansów, które nam się nie podobają, głupkowate uśmiechanie się i mówienie, że jest super. Z czasem to zostanie docenione, chyba, że trafia się na wyjątkowo opornych konserwatystów, którzy mają klapki na oczach. Ale jasne i konkretne prezentowanie własnego, odmiennego od ogólnie panujących poglądów zdania może nam przynieść tylko pożytek. Bo jaka może być szkoda w byciu szczerym? Nie mówię nawet o szczerości do bólu, bo po co kogoś krzywdzić własnymi słowami, a często może się tak stać. Chodzi o szczerość wobec siebie i niezgadzanie się z większością dla świętego spokoju, by nie prowokować zbędnych dyskusji. Na pewno lepsze to niż życiowy konformizm, który zabija w nas indywidualność. Strach przed odrzuceniem to nic złego, dopóki nie powstrzymuje nas od jakichkolwiek działań.
Zgoda na przyjęcie ogólnie panującego poglądu za swój własny to wewnętrzne zabijanie siebie.